piątek, 5 lipca 2013
Rozdział 3
W domu zastałam całą rodzinę oglądającą jakiś durny program rozrywkowy. Mama od razu zapytała:
-Jak było, skarbie? Dobrze się bawiłaś?
-Ach, tak! Było perfekcyjnie!
Już zamierzałam iść do siebie, kiedy odezwał się tata:
-Z kim wróciłaś? Czyje było to auto?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć . I tak nie uwierzą, ale…
-Justin mnie odwiózł.
Moja siostra się zaśmiała.
-Jaki Justin, kochanie?- dociekała się mama.
-Justin Bieber!
Gośka wybuchła jeszcze większym rechotem. Z tego wszystkiego spadła i leżała teraz na podłodze.
-Gośka! Wstawaj! Co ty wyprawiasz?! Pojebało cię?! Uspokój się!- zaczął się wydzierać tata.
Zachichotałam.
-A ty z czego się, panno, śmiejesz?! Wypierdalaj stąd! Do pokoju! Nie mam zamiaru wysłuchiwać tych bredni!
-Piotrek, uspokój się!- krzyknęła mama.
-Bo co mi zrobisz?!
Rodzice zaczęli się kłócić. Posłałam siostrze wzrok mówiący: „no i co zrobiłaś?!” i poszłam do swojego pokoju. Włożyłam do uszu słuchawki, żeby nie słyszeć wrzasków z dołu, a po chwili zasnęłam.
*
Była już 14. Przestawałam już wierzyć w to, że Justin przyjdzie, ale nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko zbiegłam na dół i je otworzyłam. Stał w nich przepiękny gwiazdor- Bieber. Ojej! Dzisiaj wygląda lepiej niż wczoraj, myślałam.
-Witaj.- przytulił mnie, a ja odwzajemniłam uścisk z przyjemnością.
-Cześć!
-Gotowa?- popatrzył na mnie tak śmiesznym wzrokiem, że nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmiechem. –Widzę, że tak. Ale, jeśli nie masz nic przeciwko, chciałbym poznać twoich rodziców.
-Eee… Wiesz… chyba lepiej nie. –Ale było już za późno, bo Justin wszedł do środka, a przechodziła tamtędy mama. Uff, jak dobrze, że mama, a nie tata…
-Dzień dobry!- zawołał chłopak w stronę mojej mamy z ogromnym uśmiechem na buzi.
-Dzień dobry.
-Pani jest pewnie mamą Kasi? –mama przytaknęła.- Ja jestem Justin. Justin Bieber. Miło mi panią poznać!
-Mi ciebie również, chłopcze. Kasiu, to ten sam Justin Bieber, na którego koncercie byłaś wczoraj, czy mi się wydaje?- zwróciła się do mnie mama.
Justin się zaśmiał.
-Tak, mamo.
-Ooo. Wychodzicie gdzieś?- zapytała.
-Tak. Kasia ma mi pokazać Wrocław. Odstawię ją całą do domu, obiecuję.
-Dobrze. Kasiu, pamiętaj, żeby wrócić przed tatą.
I wyszliśmy. Wsiedliśmy do jego limuzyny.
-Dlaczego masz wrócić przed tatą? –zapytał delikatnie Justin. Widząc moją niechętną minę, dopowiedział: -Jeśli mogę wiedzieć…
-Taak, Tylko, że nie lubię o tym mówić…
-Może będzie ci lepiej, jak się komuś wygadasz?
Westchnęłam i zamknęłam oczy.
-Jestem raczej typem cierpiącej w ciszy. –zrobiło się cicho i postanowiłam to przerwać. –Mój tata jest okropny. Często na mnie wrzeszczy, a czasami nawet… -wciągnęłam głośno powietrze i wypuściłam ze świstem. –bije…
Justina zatkało. Patrzył na mnie swoimi ślicznymi oczami, najprawdopodobniej nie wiedząc, co powiedzieć. Pewnie nie spodziewał się, że to powiem.
-Kasiu… Nie wiem co powiedzieć… -a nie mówiłam? –Och! –mocno mnie przytulił. Musiałam się powstrzymywać, żeby nie wybuchnąć płaczem. Kiedy się ode mnie odsunął, dotknął mojego policzka i powiedział: -Pamiętaj, że ja zawsze jestem z tobą.
-Dziękuję.
Zatrzymaliśmy się na rynku. Chodziliśmy między kamienicami, rozmawialiśmy o wszystkim i śmialiśmy się. Kiedy Justin nie znał polskiego znaczenia, pomagałam mu i często mieliśmy przy tym duży ubaw. Zatrzymaliśmy się na lody i poszliśmy coś zjeść do najlepszej restauracji w okolicy. Wszystko stawiał Justin. Co jakiś czas ktoś szeptał „patrz, to Justin Bieber!” lub inne takie, ale nie zwracaliśmy na to uwagi.
W pewnym momencie przechodziła obok nas moja kumpela.
-Siema, Kaśka!
-Yo, Andzia!- przywitałyśmy się, podając sobie dłoń.
Dziewczyna popatrzyła na Justina.
-Kto to jest, hm?
-Andzia! Nie poznajesz?! To Justin Bieber!
Jeszcze raz spojrzała na chłopaka, stojącego obok mnie i badawczo przyglądającemu się całej tej sytuacji, i dostała olśnienia.
-Ach, no tak! Hello!- uniosła rękę na powitanie Justinowi. Odpowiedział kiwnięciem głowy. -Kochana, masz szlugi?- zwróciła się do mojej osoby.
-Ee…- przeszukałam wszystkie kieszenie-nie znalazłam. -Nie mam.
-Kurwa! Trudno. Jutro impreza u mnie na chacie, wpadniecie?
Zamyśliłam się. Czy Justin będzie chciał pójść? Ale on powiedział:
-Jasne.
-Ok.- dopowiedziałam
-No to do zobaczenia jutro! O 18!
Gdy Andzia poszła, Justin mnie spytał:
-Co to są szlugi?
-Papierosy.- nie robiąc sobie nic z tego, co powiedziałam, zaczęłam mówić dalej. -Fajnie, że zgodziłeś się pójść…
-Ty palisz?!- przerwał mi Just. Miał minę tak zmieszaną, że myślałam, że zapadnę się pod ziemię. I ten wzrok…
-Noo…
-Niemożliwe!- znowu mi przerwał. Złapał się rękami za głowę. -Niemożliwe…-zamknął oczy i zaczął kręcić głową, nie dowierzając.
-Ale…co?- nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Wiesz, że papierosy szkodzą? Bardzo!- otworzył już oczy i złapał mnie za ramiona, potrząsając.
-Wiem! Ale ty nie wiesz jak to jest, jak ma się przejebane w domu!- strzepnęłam jego dłonie, odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść przed siebie. Już wcześniej przechodnie obracali się za Justinem, ale jakby dopiero teraz nas zauważyli.
-Kasia! Poczekaj!- fanki zaczęły oblegać Justina, a ten nie mógł się przez nie przedostać. Miałam im pozwolić na zgniecenie mojej gwiazdy?
-Ej, wy!- nawet nie zwróciły na mnie uwagi. -Zostawcie go!- zaczęłam odpychać na bok poszczególne dziewczyny i po paru sekundach byłam obok Justina. -Cisza!- wydarłam się. -Możemy pójść na układ: Justin da wam autografy, a wy sobie pójdziecie, ok?
Zgodziły się, ale niechętnie. Po tym wszystkim chłopak napisał krótkiego sms-a i pobiegliśmy w kierunku podstawionej limuzyny. W środku powiedział:
-Przepraszam…
-Nie, to ja przepraszam. Nie powinnam była na ciebie krzyczeć…-spuściłam głowę.
-No, ale dobrze się skończyło.- zaśmiał się. -Dzięki za uratowanie życia!- wybuchnął jeszcze większym śmiechem.
-Proszę.- zawtórowałam mu.
Podjechaliśmy po hotel, w którym mieszkał. Zauważyłam, że był 5-gwiazdkowy i znajdował się tylko dwie ulice od mojego domu!
Weszliśmy do jego mieszkania. Nikogo tam nie było. Zaprowadził mnie do swojego pokoju.
Wpadłam na pewien pomysł…
-Justin, zaśpiewasz coś dla mnie?
-Yhym…-wyjął gitarę, usiadł na łóżku, a ja obok niego, i zaczął grać. Śpiewał „Favorite Girl”.
„I always knew you were the best
the coolest girl i know (…)”
Gdy skończył, byłam niesamowicie wzruszona. Zaśpiewał dla mnie!
Odłożył gitarę i lekko się przybliżył. Jego twarz znajdowała się coraz bliżej mojej. W końcu dzieliły nas może dwa centymetry. Poczułam przyjemny dotyk na ustach. Objęłam Justina, a on nie był mi obojętny. Zaczęliśmy się całować, ale po kilku sekundach odsunęłam się od niego. Zacisnęłam wargi i zmusiłam się do popatrzenia Justinowi w oczy.
-Przepraszam, ale nie mogę…
Rozdział 2
Zeszłam
ze sceny, a Justin zaśpiewał ostatnią piosenkę „One less lonely girl”,
którą zadedykował (po polsku!) wszystkim polskim dziewczynom.
Na
koniec pozdrowił fanki i życzył udanych wakacji (znowu po polsku!)
Byłam pod wielkim wrażeniem jego znajomości naszego języka.
Jack
zabrał mnie do namiotu. Stałam tam i czekałam na najgorsze: musiałam
pożegnać się z Justinem. Miałam go już nigdy nie zobaczyć…
Klapa wejściowa odsunęła się i wszedł Justin, a za nim trzech ochroniarzy. Czy oni nigdy go nie zostawią?
Justin był zmachany koncertem, więc od razu sięgnął po butelkę z wodą.
-Świetnie ci poszło.- powiedziałam.
-Dziękuję.- uśmiechnął się. Czy on zawsze jest taki radosny?
-Panie Bieber, fanki czekają na autografy!- zawołał Jack.
Chłopak rozejrzał się w poszukiwaniu czegoś do pisania. W końcu znalazł czarnego markera.
-Kasiu, poczekaj tu chwilkę, niedługo wrócę!- wykrzyknął Justin, wybiegając z namiotu.
Taa…
I co ja mam niby teraz robić?- myślałam. Sięgnęłam po kartkę, którą
wcześniej miał w rękach Justin. Pismo chłopaka było bardzo ładne i
zgrabne. Czytałam po kolei wszystkie słówka. Znajdowały się tam
najróżniejsze. Mój wzrok padł na „kocham cię” i „chcę cię pocałować”. Po
co on się tego uczył?!
Odłożyłam
papier i zaczęłam rozglądać się po całym wnętrzu. Dostałam zwiechy.
Ocknęłam się po około dwudziestu minutach, gdy zaczęło się robić
głośniej.
Justin wszedł do namiotu i podszedł do mnie, jak zwykle z wielkim bananem na ustach.
-Dlaczego akurat „Favorite girl”?- wyparowałam nagle.
-Bo
to twoja ulubiona.- odpowiedział, po czym ustawił dwa krzesła obok
siebie, pokazał mi, żebym usiadła, a za chwilę sam klapnął, by odpocząć.
-Jestem
wykończony! Polska publiczność jest niesamowita! Ty jesteś niesamowita!
Skakałaś więcej ode mnie!- zdziwił się i rozbawiło mnie to.
-Lubię tańczyć.- stwierdziłam.
-To tak jak ja!
Wybuchnęliśmy śmiechem. Jeszcze przez jakiś czas rozmawialiśmy o jakiś głupotach, a ja w końcu powiedziałam:
-Justin… Mam prośbę…
Popatrzył na mnie pytającym wzrokiem, ale odrzekł:
-Co tylko zechcesz.
-Bo… No… Ee… Dasz mi swój autograf? I… zrobisz sobie ze mną zdjęcie?…- zawstydzona patrzyłam na swoje dłonie.
Gwiazdor bez odpowiedzi znalazł kartkę i napisał na niej: „For Kasia: Justin”.
-Jeszcze dla mojej przyjaciółki…- cicho wtrąciłam.
Podpisał następną kartkę. Wręczył mi obydwie i wyciągnął telefon. Objął mnie ramieniem.
-Uśmiechnij się, proszę.
Nieśmiało
uniosłam rąbki ust ku górze. Tym razem to ja wyciągnęłam fona i
cyknęłam fotkę. Super! Mam zdjęcie z Justinem Bieberem!- myślałam.
-Kasiu…
Tak bardzo nie chcę, ale będę musiał się zbierać…- o nie… Justin,
proszę, nie…- Ale zatrzymam się w hotelu, który jest gdzieś tu
niedaleko.- Co?! Po co niby miałby się tu zatrzymywać?
Nawet nie chciałam wiedzieć, jaką mam minę, ale po twarzy chłopaka rozpoznałam, że strasznie śmieszną.
-No co się tak dziwisz? Jak już przyleciałem do Polski, to chyba powinienem ją trochę zwiedzić, hmm?
-Ale super!- nie mogłam się powstrzymać-musiałam to powiedzieć.
-Taaak, też się cieszę. Więc co myślisz o tym, żeby pokazać mi jutro miasto? Zatkało mnie. ON chce, żebym się z NIM spotkała? O Boże!, ratuj… -No jasne!
-To ja może po ciebie przyjadę, co?- ciągle na mnie patrzył. Jego czekoladowe oczy przeszywały mnie na wylot.
Podałam mu swój adres, pożegnaliśmy się w przyjaznym uścisku i wyszłam z namiotu.
Kierowałam
się w stronę bramy wyjściowej, kiedy nagle pojawiła się przede mną
banda sweet-lalek, a w tym ta suka, Sandra. Zastąpiła mi drogę.
-Co ty tan robiłaś?!- wrzeszczała, wskazując obrzydliwym tipsem na paznokciu na namiot gwiazdy wieczoru.
-Byłam u Justina, a coś ci nie pasuje, debilko?
Sapnęła, przy czym jej ogromne szpilki zatopiły się głęboko w błocie. Cha cha cha!
-I niby jak tam weszłaś, co?!
-A
co cię to obchodzi, suko?! Myślisz, że jesteś fajna, bo masz na sobie
mini?! Wyglądasz gorzej niż wieśniara! Galerianka od siedmiu boleści!
Nozdrza Sandry powiększały się i zmniejszały, gdy ona głęboko oddychała.
Popchnęła
mnie, ledwo utrzymałam równowagę. Oddałam jej, a ona strzeliła mi z
liścia. Myślałam, że zaraz wybuchnę! Walnęłam ją z pięści, a ta tylko
złapała się za policzek i do mnie z mordą:
-Myślisz, że on chce z tobą w ogóle rozmawiać?! Z taką łazęgą jak ty?!- krzycząc to, pluła na mnie. Fuu…
-Ażebyś
wiedziała, że chcę! I to bardzo!- usłyszałam piękny głos Justina. Nawet
nie zauważyłam, kiedy podszedł.- I uważaj, co mówisz, bo wygląda na to,
że nie patrzyłaś do lustra! Jak łazęga, o ty wyglądasz!- wrzasnął Just.
Och… Jakie to słodkie…
Objął mnie w talii i poszliśmy z powrotem do namiotu. Na miejscu zapytał:
-Kto to był?
Westchnęłam.
-Sandra. Ech, szkoda gadać…
-Kasia! Krew ci leci! Z… z… mouth…- myślał intensywnie.
-Ust?- podsunęłam.
-Tak!- uśmiechnął się, bo wiedział, że go rozumiem.
Przejechał
palcem po mojej dolnej wardze, zbierając kroplę krwi i wytarł ja o
swoją koszulkę, nie myśląc o zabrudzeniach. Oblizałam spierzchnięte usta
i poczułam smak metalicznej krwi. Auć! Ta rana bolała!
-Ta Sandra chyba zraniła cię tym… no…- pokazał na czubek palca.
-Paznokciem.- powiedziałam.
-Tak, o to mi chodziło. Jack, mamy gdzieś wodę utlenioną i plastry?- zawołał do ochroniarza.
Jack
przyniósł apteczkę i Justin zabrał się za moje usta. Trochę śmiesznie
się czułam, ale on był taki opiekuńczy… Ideał chłopaka!
-No, już skończone. Nie będziesz mogła się dzisiaj całować, ale chyba dasz sobie z tym radę, hm?- zapytał.
Że
co?! On myśli, że ja jestem taka jak Sandra?! Że całuję się z pierwszym
lepszym spotkanym na ulicy?! Co to, to nie! Ale odpowiedziałam tylko:
-Dam radę.
Wstałam. Chciałam jak najszybciej się stamtąd wynieść.
-Dziękuję. Za wszystko. Ja… muszę iść.- i zaczęłam się przemieszczać w kierunku wyjścia, ale Justin złapał mnie za rękę.
-Chyba lepiej będzie, jak cię odwiozę do domu. Poczekaj sekundkę… Brian! Dużo jeszcze zostało?!
-Już kończymy!- odkrzyknął mu Brian.
-No
widzisz-już kończą. Odwiozę cię, a ty wrócisz cała i bezpieczna do
domu.- na jego twarzy pojawił się przeuroczy uśmiech. I jak ja niby
miałam mu odmówić?
W samochodzie, a raczej limuzynie, siedzieliśmy sami. W końcu ochroniarze nie musieli patrzeć Justinowi na ręce!
Gdy auto się zatrzymało, rozpoznałam swój dom.
-Kasiu, życzę ci miłej nocy i słodkich snów. See you tomorrow! Och… przepraszam… Do zobaczenia jutro!
-Dzięki, nawzajem. Do jutra!
Justin
niespodziewanie mnie przytulił. Szepnął do ucha „dziękuję, za wspaniały
wieczór” i puścił. Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam z limuzyny.
poniedziałek, 1 lipca 2013
Rozdział 1
Już od jakiegoś czasu pisałam z Justinem Bieberem
e-maile. Bardzo podobały mi się jego piosenki, a do tego ten wygląd…
Ach! Lecz pewnego razu, w jednej z moich wiadomości zaproponowałam mu
koncert w Polsce. Od razu spodobał mu się ten pomysł. Porozmawiał z
menadżerem, zadzwonili do paru osób i wszystko zostało załatwione. No,
może nie dokładnie… Sprawa daty występu stała pod znakiem zapytania…
-Klaudia! On przyjedzie, rozumiesz? Przyjedzie!-zawołałam do mojej przyjaciółki, która tak jak ja, uwielbiała Biebera.
-Kto? Kto przyjedzie? Gdzie? Kasia, uspokój się!-patrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Nie! Kochana! Justin przyjedzie! Justin Bieber! Koncert we Wrocławiu! Aaa!-i zaczęłyśmy się wspólnie cieszyć przez resztę pobytu w szkole.
Wiedziałyśmy tylko my, bo gdyby się to rozeszło, to Justin by mnie chyba rozszarpał! (Ale jak? Przez internet? Cha, cha, cha!)
-Cześć tato!-zawołałam po powrocie do domu. -Cześć mamo! Cześć siostro…-to ostatnie było mniej entuzjastyczne.
Poszłam do swojego pokoju, plecak rzuciłam w kąt i odruchowo włączyłam komputer. Nawet nie pomyślałam o lekcjach-to może poczekać.
Patrzyłam na ekran mojego laptopa. Po kolei wszystko się otwierało, a to działo się tak wolno… Uff! W końcu! Od razu połączyłam się z internetem, otworzyłam przeglądarkę i wstukałam adres poczty. Zalogowałam się i czekałam, aż strona leniwie raczy się otworzyć… Nareszcie! Mój wzrok powędrował na zakładkę „nieodebrane”. Przy niej znajdowała się liczba (1). Aaa! Kliknęłam. Nadawca: Justin Bieber. O ludzie! Znowu musiałam przetłumaczyć na język polski…
„Hej Kasia! Dobra wiadomość! Mój koncert w Polsce odbędzie się 20 czerwca. Nie mogę się doczekać, kiedy Cię poznam!”
Moje serce zabiło szybciej. To już tylko cztery miesiące! Popatrzyłam na kalendarz. Tak! Był 20 marca. Równo cztery miesiące! Szybko odpisałam Justinowi:
„Super! Też się nie mogę doczekać! Jak się udała impreza urodzinowa?”
Później krótki sms do Klaudii:
„Koncert JB 20 czerwca!”
A potem włączyłam na fula piosenkę Biebera „Boyfrien” i zaczęłam ją śpiewać. Po paru sekundach do pokoju wbiegła moja siostra, Gośka, i zaczęła się na mnie wydzierać, że mam wyłączyć to dziadostwo.
-Wypchaj się! Sama jesteś dziadostwo! Wynocha z mojego pokoju! Tutaj nie ma wstępu dla Ciebie!
Zjechała mnie wzrokiem i odpowiedziała tekstem:
-A Ty niby ile lat masz z tym swoim Bieberkiem, żeby mi rozkazywać?
-Nie pamiętasz nawet ile mam lat?! 15! A Justin ma 19! Coś ci nie pasuje?! WYNOCHA!
Zatrzasnęłam drzwi, wypychając ją na zewnątrz. Usłyszałam tylko „ścisz to!!!”, ale mogła się wydzierać ile tylko chciała, bo zamknęłam drzwi na klucz. Teraz zostałam w pokoju tylko ja i śpiewający Justin…
-Klaudia! On przyjedzie, rozumiesz? Przyjedzie!-zawołałam do mojej przyjaciółki, która tak jak ja, uwielbiała Biebera.
-Kto? Kto przyjedzie? Gdzie? Kasia, uspokój się!-patrzyła na mnie jak na idiotkę.
-Nie! Kochana! Justin przyjedzie! Justin Bieber! Koncert we Wrocławiu! Aaa!-i zaczęłyśmy się wspólnie cieszyć przez resztę pobytu w szkole.
Wiedziałyśmy tylko my, bo gdyby się to rozeszło, to Justin by mnie chyba rozszarpał! (Ale jak? Przez internet? Cha, cha, cha!)
-Cześć tato!-zawołałam po powrocie do domu. -Cześć mamo! Cześć siostro…-to ostatnie było mniej entuzjastyczne.
Poszłam do swojego pokoju, plecak rzuciłam w kąt i odruchowo włączyłam komputer. Nawet nie pomyślałam o lekcjach-to może poczekać.
Patrzyłam na ekran mojego laptopa. Po kolei wszystko się otwierało, a to działo się tak wolno… Uff! W końcu! Od razu połączyłam się z internetem, otworzyłam przeglądarkę i wstukałam adres poczty. Zalogowałam się i czekałam, aż strona leniwie raczy się otworzyć… Nareszcie! Mój wzrok powędrował na zakładkę „nieodebrane”. Przy niej znajdowała się liczba (1). Aaa! Kliknęłam. Nadawca: Justin Bieber. O ludzie! Znowu musiałam przetłumaczyć na język polski…
„Hej Kasia! Dobra wiadomość! Mój koncert w Polsce odbędzie się 20 czerwca. Nie mogę się doczekać, kiedy Cię poznam!”
Moje serce zabiło szybciej. To już tylko cztery miesiące! Popatrzyłam na kalendarz. Tak! Był 20 marca. Równo cztery miesiące! Szybko odpisałam Justinowi:
„Super! Też się nie mogę doczekać! Jak się udała impreza urodzinowa?”
Później krótki sms do Klaudii:
„Koncert JB 20 czerwca!”
A potem włączyłam na fula piosenkę Biebera „Boyfrien” i zaczęłam ją śpiewać. Po paru sekundach do pokoju wbiegła moja siostra, Gośka, i zaczęła się na mnie wydzierać, że mam wyłączyć to dziadostwo.
-Wypchaj się! Sama jesteś dziadostwo! Wynocha z mojego pokoju! Tutaj nie ma wstępu dla Ciebie!
Zjechała mnie wzrokiem i odpowiedziała tekstem:
-A Ty niby ile lat masz z tym swoim Bieberkiem, żeby mi rozkazywać?
-Nie pamiętasz nawet ile mam lat?! 15! A Justin ma 19! Coś ci nie pasuje?! WYNOCHA!
Zatrzasnęłam drzwi, wypychając ją na zewnątrz. Usłyszałam tylko „ścisz to!!!”, ale mogła się wydzierać ile tylko chciała, bo zamknęłam drzwi na klucz. Teraz zostałam w pokoju tylko ja i śpiewający Justin…
Bohaterowie
Katarzyna- 15letnia dziewczyna, Belieberka. Ma przyjaciółkę Karolinę, pisze z JB przez emaila ;3 Kocha taniec *_*
Klaudia- Również ma 15lat, oczywiście Belieberka. Jest najlepszą przyjaciółką Kaśki. Taniec to jej oczko w głowie ;]
Gośka- Siostra Kasi, 14lat. Nienawidzi Justina. Słucha rapu i za każdym puszczeniem przez Kasie Justina krzyczy na nią.
No chyba pisać nic nie musze :3
Wiecie wszystko, c'nie ? ;]]
Klaudia- Również ma 15lat, oczywiście Belieberka. Jest najlepszą przyjaciółką Kaśki. Taniec to jej oczko w głowie ;]
Gośka- Siostra Kasi, 14lat. Nienawidzi Justina. Słucha rapu i za każdym puszczeniem przez Kasie Justina krzyczy na nią.
No chyba pisać nic nie musze :3
Wiecie wszystko, c'nie ? ;]]
Subskrybuj:
Posty (Atom)



