poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 1

Już od jakiegoś czasu pisałam z Justinem Bieberem e-maile. Bardzo podobały mi się jego piosenki, a do tego ten wygląd… Ach! Lecz pewnego razu, w jednej z moich wiadomości zaproponowałam mu koncert w Polsce. Od razu spodobał mu się ten pomysł. Porozmawiał z menadżerem, zadzwonili do paru osób i wszystko zostało załatwione. No, może nie dokładnie… Sprawa daty występu stała pod znakiem zapytania…
  -Klaudia! On przyjedzie, rozumiesz? Przyjedzie!-zawołałam do mojej przyjaciółki, która tak jak ja, uwielbiała Biebera.
  -Kto? Kto przyjedzie? Gdzie? Kasia, uspokój się!-patrzyła na mnie jak na idiotkę.
  -Nie! Kochana! Justin przyjedzie! Justin Bieber! Koncert we Wrocławiu! Aaa!-i zaczęłyśmy się wspólnie cieszyć przez resztę pobytu w szkole.
  Wiedziałyśmy tylko my, bo gdyby się to rozeszło, to Justin by mnie chyba rozszarpał! (Ale jak? Przez internet? Cha, cha, cha!)
  -Cześć tato!-zawołałam po powrocie do domu. -Cześć mamo! Cześć siostro…-to ostatnie było mniej entuzjastyczne.
  Poszłam do swojego pokoju, plecak rzuciłam w kąt i odruchowo włączyłam komputer. Nawet nie pomyślałam o lekcjach-to może poczekać.
  Patrzyłam na ekran mojego laptopa. Po kolei wszystko się otwierało, a to działo się tak wolno… Uff! W końcu! Od razu połączyłam się z internetem, otworzyłam przeglądarkę i wstukałam adres poczty. Zalogowałam się i czekałam, aż strona leniwie raczy się otworzyć… Nareszcie! Mój wzrok powędrował na zakładkę „nieodebrane”. Przy niej znajdowała się liczba (1). Aaa! Kliknęłam. Nadawca: Justin Bieber. O ludzie! Znowu musiałam przetłumaczyć na język polski…
  „Hej Kasia! Dobra wiadomość! Mój koncert w Polsce odbędzie się 20 czerwca. Nie mogę się doczekać, kiedy Cię poznam!”
  Moje serce zabiło szybciej. To już tylko cztery miesiące! Popatrzyłam na kalendarz. Tak! Był 20 marca. Równo cztery miesiące! Szybko odpisałam Justinowi:
  „Super! Też się nie mogę doczekać! Jak się udała impreza urodzinowa?”
  Później krótki sms do Klaudii:
  „Koncert JB 20 czerwca!”
  A potem włączyłam na fula piosenkę Biebera „Boyfrien” i zaczęłam ją śpiewać. Po paru sekundach do pokoju wbiegła moja siostra, Gośka, i zaczęła się na mnie wydzierać, że mam wyłączyć to dziadostwo.
  -Wypchaj się! Sama jesteś dziadostwo! Wynocha z mojego pokoju! Tutaj nie ma wstępu dla Ciebie!
  Zjechała mnie wzrokiem i odpowiedziała tekstem:
  -A Ty niby ile lat masz z tym swoim Bieberkiem, żeby mi rozkazywać?
  -Nie pamiętasz nawet ile mam lat?! 15! A Justin ma 19! Coś ci nie pasuje?! WYNOCHA!
  Zatrzasnęłam drzwi, wypychając ją na zewnątrz. Usłyszałam tylko „ścisz to!!!”, ale mogła się wydzierać ile tylko chciała, bo zamknęłam drzwi na klucz. Teraz zostałam w pokoju tylko ja i śpiewający Justin…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz